w tej chwili, może nawet nigdy. Była na to zbyt wyczerpana, zbyt

pierwszych urodzin.
faceta. O wiele fajniejszego.
zazgrzytały na podłodze. – Zły glina to zły glina, mówię wam.
idealną opalenizną, nieskażoną białymi paskami. Przed pływaniem wylegiwała się na
– Nie wiem, ale chyba tak.
– Chwileczkę. – Montoya zastygł w bezruchu. Bentz sięgnął po szklankę. – Chcesz
– To nie może poczekać do rana?
Wie o tym. Że za nią tęskni? Więc dlaczego nie siedzi w samolocie do Luizjany? Że nie wie,
prowadzące na pokład.
tuż przed urodzinami. To oznacza staranne planowanie.
W zaroślach nikogo nie było, nie patrzyły na niego żadne zielone oczy. A przecież dałby
– Jeszcze nie. Bentz się zaniepokoił.
- Taka może być. - Gdzie byłaś? - Poza domem. - Spojrzała chłodno i nie powiedziała nic więcej. - Tyle to ja wiem. Z kim byłaś? Cricket tylko na nią patrzyła. Była tak drobna i zmęczona, śmiertelnie zmęczona, że Sugar poczuła wyrzuty sumienia. Nie spisała się najlepiej, nie dała rady. Kiedy ich matka zginęła, Sugar obiecała sobie zająć się młodszym rodzeństwem, ale schrzaniła wszystko. Dickie Ray wyrósł na drobnego cwaniaczka i oszusta, a Cricket, fryzjerka, która spóźniała się na umówione z klientkami wizyty, nigdy w pełni nie rozwinęła swoich możliwości. Ale... jeśli uda im się zgarnąć część majątku Montgomerych, to wszystko się zmieni. A jeśli nie? Może już za późno? Cholerny Flynn Donahue. Czas kopnąć tego leniwego prawnika w tyłek. Zadzwoni do niego dzisiaj. Gdy pomyślała o telefonie, przypomniał jej się zaraz ten szept w słuchawce. „To ty idź do diabła”. Kto to, do cholery, był? - Zgadnij, kto wczoraj przyszedł do zakładu - powiedziała Cricket, zupełnie nieświadoma przerażenia Sugar. Zrzuciła z nóg sandały i podeszła do mikrofalówki. - Kto? - Pieprzona Hannah Montgomery. Sugar poczuła ucisk w żołądku, jak zawsze, gdy myślała o Montgomerych. Cricket zachichotała, chwyciła kubek i boso poczłapała w stronę tylnych drzwi. - Chyba nie wiedziała, że pracuję teraz w tym salonie. Sugar chwyciła butelkę dietetycznego Dr. Peppera, zagwizdała na psa i poszła za Cricket na werandę. Kilka lat temu Dickie Ray zainstalował na suficie wentylator, Sugar włączyła go. Pies zszedł po drewnianych schodach, obwąchał ogrodzenie i wypłoszył kilka ptaków. Popijając kawę, Cricket usiadła na chwiejnym szezlongu przytarganym z jakiejś wyprzedaży. - Na mój widok omal nie spadła z fotela Donny. - Jak zareagowałaś? - Przez cały czas stroiłam do niej głupie miny w lusterku. - Cricket spojrzała na siostrę, żeby sprawdzić, czy dała się nabrać. Nie dała się. - No dobra, powiedziałam „cześć” i przez następne dwie godziny nie zwracałam na nią uwagi. A co miałam zrobić? - Stroić głupie miny - zażartowała Sugar. - Powinnam, ale nie chcę, żeby mnie wywalili z pracy. I tak pewnie Donna straciła przeze mnie ważną klientkę. Masz papierosa? - Myślałam, że rzuciłaś palenie. - Rzuciłam. Prawie. Ale jestem zmęczona i muszę postawić się na nogi. - Napij się jeszcze kawy. Cricket skrzywiła się. - To nie to samo. - Nie marudź. - Sugar spojrzała na zachwaszczone podwórko. Taczki do połowy wypełnione chwastami stały tam, gdzie je zostawiła dwa dni temu, warstwa pokruszonej kory wokół krzaków wymagała uzupełnienia. Cricket usiadła na podkulonej nodze i zapytała: - Widziałaś się z nim wczoraj? - Z kim?
Rozłączyła się, a Hayesa ogarnęło bardzo złe przeczucie. Nacisnął pedał gazu.
unitedfinances provides need 1000 now from trusted direct lender

- Sylwio...

Reszta, jak mówią, to już historia.
życia i namiętności, jak u Jennifer. A jednak było coś, co się nie zgadzało.
jedynie kolano. Czasami lekko utykała. Hayes wiedział, że drażni ją także fakt, iż już nie
trusted solution for me asap united finances needed by usa customers

ciąży. Powinnam ci powiedzieć.

- Przeżyła ciężkie chwile. Ten werdykt koronera musiał być
Brał nawet pod uwagę możliwość zainstalowania podnośnika przy
- No to po co zawracasz sobie głowę szykowaniem tego
mmpersonalloans offer special deal best online loans needed by usa customers

Mam rację? – O1ivia czuła każde uderzenie serca. – Zginął ktoś jeszcze?

matki. Nie krzyczała już ani nic nie mówiła, po prostu nie ruszała się
Od autorki
Jodie drgnęła, patrząc, jak Lorenzo mocno potrząsnął kobietą, zanim ją puścił.